Pęka kamień mojego serca!

Już jakiś czas temu w sieci pojawił się singiel zespołu Matula „Alfa i Omega” zwiastujący nadejście ich nowej płyty „Serce z ciała”. Utwór był energetyczny, dynamiczny, żywy. W tym wszystkim nade wszystko mądry. Właśnie w taki sposób powinien być współczesnemu światu głoszony kerygmat. Zespołowi udało się ogłosić nie tylko Dobrą Nowinę o Zbawieniu, ale swoim krążkiem udało ich się, przynajmniej mnie, przypomnieć jak wielkie znaczenie ma współdziałanie z łaską Bożą. Jednak po kolei…

O tym, że ekipa zaangażowana w Saletyńską Szkołę Nowej Ewangelizacji zamierza wyjść z płytą, która będzie od początku do końca kerygmatyczna wiedzieliśmy już przy okazji krążka z kolędami i naszego ostatniego spotkania z Matulą. Obiecaliśmy im wtedy modlitwę za to dzieło i na początku czerwca do naszych rąk trafiła świeża bułeczka. Nie tylko świeża jeśli chodzi o pomysł, ale przede wszystkim wykonanie. Dotychczas nie miałam problemu ze wskazaniem numeru jeden na nowych albumach. W tym przypadku jest to po prostu niemożliwe. Subtelne, czyste, mocne i ujmujące głosy sióstr Anety i Marysi Pawlina powodują, że każda z piosenek brzmi niesamowicie. Nie tylko do słuchania, ale przede wszystkim do modlitwy. Moją uwagę zatrzymują też powalające partie smyczkowe, choćby w kawałku „Nowe Stworzenie”.

 

Ogromne słowa uznania dla członków zespołu za kilka utworów np.: tytułowe „Serce z ciała”, „Woła Duch Święty” i wspomniane już wcześniej „Nowe Stworzenie”, które trwają dłużej niż 4 minuty, a w żaden sposób nie nużą, nie męczą, ale wręcz przeciwnie. Po 6 minutach chcesz zapytać: to koniec? Świetnym pomysłem poza warstwą muzyczną są także efekty dźwiękowe. Śmiech dziecka, odgłosy kroków i wiele więcej. W piosence „Szukaj” wykorzystano dźwięk nietuzinkowej poczty głosowej. Jesteście ciekawi jakiej? Odsyłam po płytę, którą możecie zamówić poprzez kontakt z zespołem przez ich profil na fb.

Wielkie brawa należą się Mateuszowi Hrynkiewiczowi, Marysi i Anecie, którzy są autorami muzyki do większości utworów. To niełatwe stworzyć 21 piosenek, niezwykle zróżnicowanych, w różnych tempach, nurtach muzycznych. Aranżacje są świeże, brzmią bardzo radiowo i jestem przekonana, że płyta „Serce z ciała” podbije już za chwile wszystkie listy przebojów z muzyką chrześcijańską. Nie może być inaczej.

 

To co najważniejsze, płyta trafi w gusta nie tylko tych mających ugruntowaną relację z Bogiem, ale także tych, którzy wciąż szukają, błądzą, potrzebują złapania za rękę i podprowadzenia do Jezusa. Takie jest zadanie każdego ochrzczonego, aby być świadkiem wiary. Matula spisała się w tym zadaniu na 5 z +, bo poprzez muzykę ewangelizują aż miło. Podprowadzenia i zachęta do przyjęcia Jezusa jako Pana i Zbawiciela w wykonaniu ks. Jana Gierlaka są swego rodzaju katechezą w pigułce. Czego chcieć więcej od płyty, która w założeniu miała głosić kerygmat?

Nawet jakbym bardzo chciała wytknąć jakieś drobiazgi i mankamenty w szacie graficznej, to tutaj ludzie Matuli także wytrącają mi argumenty z ręki. Okładka płyty i wkładka są zjawiskowe. Wytłoczone człowiecze serce, na pół z ciała, na pół z kamienia, wedle słów z Księgi Proroka Ezechiela, które towarzyszyły zespołowi w procesie tworzenia krążka. Wyimek z badania Ekg i puzelki, które wystarczy podnieść, aby trafić na poruszające słowa z Pisma Świętego, a na dodatek opieczętowane zaproszenie z modlitwą oddania życia Jezusowi dopełnia całości oceny płyty zespołu. To krążek, który musicie mieć na swojej półce. I zachęcam, nie sięgajcie po niego tylko raz, ale często, bo to treści, które potrzebne są naszemu życiu każdego dnia w relacji z Bogiem.

Angelika Sitek